Translations in context of "przenigdy nie próbuj" in Polish-English from Reverso Context: Możesz iść z nim lub stać za nim, ale nigdy przenigdy nie próbuj stanąć mu na drodze.
Lyrics and song resources for NIGDY I PRZENIGDY by Joshua Grimmett, Maja Nowotnik, Melania Król, Melodie Wagner, Michael Fatkin.
Czego nigdy, przenigdy nie zrobiłabyś? hej, nie minusujcie wszystkich odpowiedzi! sa dobre, niektóre nawet bardzo Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2010-08-20 16:54:06. To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać. 1 ocena Najlepsza odp: 100%.
Read Pytania from the story 366 dni Challenge by Dusia2301 (Dusia) with 85 reads. challenge, 366, odpowiedzi.
. zapytał(a) o 17:45 Pytania do "nigdy przenigdy... " Poszukuję pytanek do tej gry. Jakieś oryginalne ale też zwykłe. Jeśli macie jakieś na składzie to napiszcie. Odpowiedzi Nigdy przenigdy:1. Nie wyjawiłem powierzonej mi tajemnicy2. Nie byłem na randce3. Nie wymiotowałem po alkoholu w miejscu publicznym 4. Nie straciłem bliskiej mi osoby 5. Nie kłamałem na temat swoich uczuć 6. Nie obgadywałem osoby z tego pomieszczenia 7. Nie podrywałem kelnerki\barmana w klubie 8. Nie całowałem się z nowa poznaną osobą 9. Nie zostałem zdradzony 10. Nie podobała mi się przyjaciółka\przyjaciel11. Nie wysłałem nudesa\softa12. Nie kręciłem z zajętą osobą 13. Nie piłem w szkole 14. Nie udawałem kogoś kim nie jestem 15. Nie podobała mi się osoba z tego pomieszczenia 16. Nie zdradziłem drugiej osoby 17. Nie kręciłem z dwiema osobami na raz 18. Nie wykonałam testu ciążowego 19. Nie byłem zazdrosny 20. Nie tańczyłem na stole 21. Nie piłem aby zyskać pewność siebie 22. Nie zsikałem się ze śmiechu 23. Nikt nie wykorzystał mnie dla swoich korzyści 24. Nie dosypano mi czegoś do drinka 25. Nie piłem sam 26. Nie paliłem zioła 27. Nie żałowałem randki z kimś28. Nie napisałem do kogoś listu miłosnego 29. Nie dałem nikomu kosza 30. Nie uprawiałem seksu 31. Nie uderzyła mnie płeć przeciwna 32. Nie byłem w związku 33. Nie podobały mi się dwie osoby na raz34. Nie zacząłem bójki 35. Nie zakochałem się 36. Nie umówiłem się z kimś z litości 37. Nie dawałem komuś fałszywego numeru telefonu38. Nie rozważałam zostania striptizerką 39. Nie myślałem o operacji plastycznej 40. Nie byłem bliski śmierci 41. Nie byłem szantażowany 42. Nie leciałem samolotem 43. Nie miałem operacji 44. Nie zostałem wepchnięty do basenu w ubraniu 45. Nie byłem na randce w ciemno 46. Nie powiedziałem komuś że go kocham (nie rodzinie) 47. Nie śniła mi się osoba z tego pomieszczenia 48. Nie żałowałem związku z kimś 49. Nie byłem na romantycznej kolacji przy świecach 50. Nie całowałem się tego samego dnia z więcej niż jedną osobą 51. Nie pisałem do kogoś po pijaku a potem tego żałowałem 52. Nie wyobrażałem sobie jak będzie wyglądał mój ślub 53. Nie byłem szantażowany 54. Nigdy nie zraniłem się, gdy byłem pijany55. Nie skłamałem na temat swojego wieku 56. Nie miałem konta na tinderze 57. Nie podobał mi się nauczyciel 58. Nigdy nie kupiłem zabawki erotycznej59. Nigdy nie kupowałem prezerwatyw60. Nigdy nie śpiewałem pod prysznicem61. Nie miałem złamanego serca 62. nie próbowałem ukraść komuś partnera63. nie dawałem kwiatów mojemu partnerowi64. nie wyobrażałem sobie, jak to jest być żonaty65. nie wysłałem wiadomości do niewłaściwej osoby 66. nie spałęm w namiocie 67. nie byłem w kimś zakochany 68. nie śpiewałem karaoke przed ludźmi69. nie upiłem się, żeby ktoś wyglądał lepiej70. nie użyłem fałszywego dowodu tożsamości Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
NIGDY, PRZENIGDY NIE NALEŻY TRACIĆ ZŁEGO HUMORU CZYLI RZECZ O ENDORFINACH KTO WIE, MA ŚWIADOMOŚĆ MOJEGO DOŚĆ DŁUGIEGO, BO AŻ 22 LETNIEGO ROZBRATU ZE SPORTEM. KTO NIE WIE... CÓŻ, TO JUŻ WIE. W MŁODOŚCI, GDY JEŹDZIŁEM NA ROWERZE, JESZCZE PRZED WYPADKIEM, NIKT NIE SŁYSZAŁ O WIELU STANDARDOWYCH DZISIAJ, OKOŁO TRENINGOWYCH KWESTIACH. W TYM O DZIAŁANIU ENDORFIN Tak wygląda prawdziwa twarz treningu... Liczyłem. Na palcach, bo dokładniej. Pierdyliard razy słyszałem o niezwykłym działaniu endorfin, zwanych też "hormonami szczęścia". O owym szczęściu post-treningowym, porównywalnym do stanu postkoitalnego. O tym, jak to endorfiny przysłaniają szczęściem poczucie zmęczenia, uzupełniając satysfakcję z zakończonego treningu. O tym, że to endorfiny powodują, że chcemy jeszcze, że chcemy więcej, że dążymy do powtórzenia tego stanu, porównując to do stanu pewnego nałogu, uzależnienia od działania endorfin. Te, tak zwane "molekuły emocji" mają być jednym z głównych bodźców, napędzających nas do trenowania. Tak wygląda prawdziwa końcówka treningu... Bzdura. Humbug. Nigdy, przenigdy takiego uczucia nie zaznałem. Nigdy nie odczułem czegokolwiek, co można nazwać działaniem endorfin, dających poczucie szczęścia, spełnienia, satysfakcji czy czegokolwiek podobnego. Nigdy nie zaznałem odczucia, nie będącego pochodną zmęczenia, czy zwykłej satysfakcji z wypełnienia jakiś tam przed treningowych założeń (z głównym na czele - nie zostawić zębów na asfalcie). Nie czuję potrzeby skakania z powodu endorfin po dopiero co zakończonym treningu także pewnie dlatego, że nogi dostają tak, że ciężko mi po schodach wejść, nie mówiąc już o radosnych podskokach oszalałej łani. Wchodząc po treningu do łazienki nie widzę banana na pysku, tylko umęczoną i często umorusaną gębę, z poszarzałą ze zmęczenia skórą. Tak wygląda prawdziwy stretching po treningu... W głowie nie odzywa się nic, co miałoby jakikolwiek związek ze stanem postkoitalnym. Nie; nic a nic nie odczuwam działania endorfin. Albo jestem zepsuty. Albo jestem za stary. Albo jestem zbyt odporny na tłumaczenia wszystkich wiecznie uśmiechniętych, że trening to pochodna szczęścia. Bo jedno z drugim nie musi mieć zbyt wiele do czynienia. Popularne posty z tego bloga POD MŁOTEK IDZIE ROWER SAURONA, CZYLI MÓJ OSOBISTY, PRAWIE NIEUŻYWANY, SARONI Saroni Ventus, SRAM Force 22, karbonowe koła Jagu, certyfikowane UCI. Dla samej takiej owijki warto go kupić KAŻDY, KTO MNIE ZNA, WIE, ŻE WSZYTKO, CO PISZĘ, CZYNIĘ Z IŚCIE REPORTERSKĄ DOKŁADNOŚCIĄ. NIE ZNAM SŁOWA "KONFABULACJA", WSZYSTKO MAM WYWAŻONE, OBIEKTYWNE, NICZYM PRZEZ TO SŁYNNE SZKIEŁKO I OKO. NIGDY NIE UŻYWAM ŻADNYCH HIPERBOL, PRZENOŚNI, ŻADNYCH OKSYMORONÓW I EKLEKTYCZNYCH ZWIĄZKÓW FRAZEOLOGICZNYCH. PISZĘ PROSTO, SUROWO, ZWYCZAJNIE W PUNKT. I NIGDY, PRZENIGDY NIE KOLORYZUJĘ, NIE UBARWIAM, NIE WYOLBRZYMIAM. Wystawiam na sprzedaż swój rower Saurona, czyli Saroni. Ekstremalnie mało używany, rzecz jasna. Jak wiecie rower jest bardzo mało jeżdżony. Dwa sezony w zasadzie stał w piwnicy. Jest blady, bo słońce widział może trzy razy w roku. Jeździł tylko i wyłącznie do kościoła w niedzielę, a że ostatnio tam byłem jak mnie chrzcili, to i rower mało jeździł. Zawsze zadbany, zawsze wyczyszczony. Nie przejechał żadnego wyścigu, kilka razy wypuścił się na p Ślepy koń przed Wielką Pardubicką Usłyszałem dziś pytanie, na które zareplikowałem tak samo, jak odpowiedział ślepy koń, zapytany o plany na Wielką Pardubicką. - Nie widzę przeszkód . Pytanie dotyczyło Mistrzostw Warszawy i Mazowieckiego w przełajach , które mają się odbyć w najbliższą niedzielę. Nie planowałem na nie się wybierać. Co więcej; po ostatnich doświadczeniach sformułowanie „nie widzę przeszkód” jest podwójnie zasadne, bo przy tak zawężającym się polu widzenia, w czasie trwania atawistycznego, pierwotnego w swojej formule wyścigu rzeczywiście, pod jego koniec już nic nie widzę. Nie chciałem się tam wybierać. Nic a nic nie chciałem. Przełaje bowiem bolą. Bardzo bolą. Kopią po dupie za własne pieniądze. To sportowa wersja sadomasochistycznych inklinacji. Jednak gdy pada pytanie „ze mną się nie napijesz?” jak reaguje leżący już pod stołem Janusz? - Ja nie dam rady? Przytrzymaj mi piwo (swoją drogą, to są najczęstsze w Polsce słowa, wypowiadane przed śmiercią) . Ja nie dam rady? Wsadźci "CZEGO NIE DOJADĘ, TO DOWYGLĄDAM" CZYLI CYTAT DNIA Z RZEKUŃSKIEJ CZASÓWKI W sumie do tego spoglądania w górę, na wyższe miejsce podium, gdy jadą tacy zawodnicy, należy się przyzwyczaić... fot: Przemek Z. MIERZYŁEM. OBYDWA, BY WYCIĄGNĄĆ ŚREDNIĄ. UDO PRZEMKA - JEDNO! - MA W OBWODZIE TYLE, CO JA W KLATCE WRAZ Z RĘKAMI, DOCIŚNIĘTYMI DO CIAŁA. NA ROZGRZEWCE SZUMIAŁ DYSKIEM Z TAKĄ PRĘDKOŚCIĄ, ŻE TYLKO PATRZYŁEM, KIEDY STOJĄCY JAKO ZABEZPIECZENIE POLICJANCI Z PRZYZWYCZAJENIA WYCIĄGNĄ RADAR I GO USTRZELĄ. PRZEŁKNĄŁEM ŚLINĘ; WIDZĄC GO, JASNYM SIĘ STAJE, ŻE W KLASYFIKACJI BĘDĘ O JEDNO MIEJSCE NIŻEJ Po czym zobaczyłem, wysiadającego z samochodu, Tomka M. I załkałem już całkiem głośno, ale nadal w sobie; bo już jasne było, że to kolejny zawodnik ze stałymi zakusami do podium, a najczęściej do jego środkowego miejsca... A kysz, mówię zanim Tomek wysiadł z samochodu i mógł mnie usłyszeć; po czym okazał się nie być litościwym i wysiadł z samochodu. Przecież tam ma klimę, po co pcha się w ten żar? Czyli wystartuje... ech, i jak ja mam się ścigać z takimi tytana
Gotowy, aby zagłębić się w trudne pytania? To są najlepsze pytania Nigdy przenigdy, które nie pozwolą nikomu odpocząć w Twojej grupie! Cokolwiek się stanie, wszyscy będą się świetnie bawić!✍️ 30 sierpnia 2020Kwiz: Jakim typem smoka jesteś?Najlepsza lista pytań Nigdy przenigdyTe pytania z pewnością sprawią, że wszyscy będą się śmiać i pić całą noc!Nigdy nie doświadczyłem nie czułem się, jakbym był w prawdziwym nie spałem nie grałem w nie byłem na koncercie z nie miałem shota nie próbowałem żelków z nie nauczyłem się jeździć na nie podkochiwałem się w celebrytce tej samej nie przegapiłem odcinka nie ukończyłem kostki nie lubiłem nie słuchałem rad mojego nie grałem w nie oglądałem filmu dla nie nazwałam siebie nie jadłem nie piłem alkoholu przy nie otrzymałem darmowego drinka od nie próbowałem piwa nie udało mi się oszukać kogoś w Prima nie leczyłem się z powodu nie uważałem się za sytuacje sprawią, że powiesz, “Jak do cholery to zrobiłem?” Dowiedz się, jakie śmieszne rzeczy zrobili Twoi znajomi. Zapytaj ich, jak i dlaczego to się stało!Nigdy nie śmiałem się tak mocno, sikałem nie zaśpiewałem piosenki i nie zepsułem nie śledziłem nie zdarzyło mi się, aby coś, co opublikowałem, stało się nie skoczyłem z nie śmiałem się z żartu, którego nie nie wyjrzałem przez okno samochodu pasażera i nie wyobrażałem sobie, że to scena z nie straciłem zliczenia, ile nie udawałem, że uciekam przed zombie podczas przenigdy nie ogoliłem nie zjadłem całej pizzy nie oglądałem całego serialu telewizyjnego za jednym nie zrobiłem kaczki twarzy podczas robienia nie beknął po nie zasnąłem w nie głośno pierdziłem nie wydawałem pieniędzy na grę nie wierzyłem w teorię nie złamałem krzesła, siadając na nie miałem psychicznego nie brałem udziału w przesłuchaniu do telewizyjnego reality nie wypłakałem się z mandatu za przekroczenie nie jechałem dwie godziny, żeby się z kimś spotkać tylko przez 15 nie jadłem jedzenia, którego najbardziej nie zjadłem czegoś na nie byłem dłużej niż jeden dzień bez nie szukałem czegoś w Google, żeby wiedzieć, jak to nie miałem przez cały dzień jedzenia między nie zamykałem kluczyków w nie patrzyłem bezpośrednio na nie pomyliłem faceta z dziewczyną lub nie udawałem, że znam nie szukałem w Google filmów nie kradłem jedzenia z czyjegoś nie pisałem fikcji dla nie nauczyłem się pstryknąć nie jadłem chińskiego jedzenia nie zrujnowałem nie walczyłem z nikim o nie poszedłem do holu hotelu w nie stworzyłem planu ucieczki nie stawałem na nie piłem piwa bezpośrednio z nie wysłałem przypadkowo wiadomości tekstowej do niewłaściwej nie miałem złego masz dni, w których wszystko wydaje się iść nie tak? Każdy ma czasami pecha. Dowiedz się, co działo się podczas „złych dni” Twoich znajomych, odpowiadając na te pytania!Sugerowane dla Ciebie: Gry do picia dla 2 osóbNigdy nie poszedłem na „złą randkę”".Nigdy nie potrzebowałem zabrać mnie nie byłem spalony nie byłem uwięziony samotnie w nie zmieniałem nie płakałem nie dawałem pieniędzy nie miałem ataku nie miałem biegunki i wymiotów jednocześnieNigdy nie miałem nie miałem nie zrezygnowałem z pracy bez moim samochodzie nigdy nie zabrakło nie siedziałem pod przenigdy nie uciekłem z nie piłem wina z nie zostałem okradziony na nie straciłem pieniędzy w nie pracowałem po nie dostałem złej nie żałowałem próby podnoszenia ciężarów na w szkole nie robiłem całonocnych zajęćNigdy nie przegapiłem w życiu nie chciałem coś doświadczeń chciałbyś spróbować przynajmniej raz w życiu? Będziesz zaskoczony tym, co Twoi znajomi już zrobili na tej liście!👉 Sugerowane dla Ciebie: Gry Skype do picia | Najlepsze gry kwarantanny, w których można odtwarzać połączenia wideoNigdy nie tańczyłem w nie próbowałem jeździć na nie całowałem się na diabelskim nie zgubiłem się w innym nie pływałem z nie podróżowałem samotnie poza granice nie próbowałem nie korzystałem z aplikacji do nikogo nie nie wygrałem żadnego nie łowiłem nie otrzymałem od kogoś nie jeździłem nie doświadczyłem miłości od pierwszego nie poszedłem do spa na masaż całego nie byłam na pokazie nie byłem w Disney nie farbowałem włosów na nie jeździłem na nie całowałem się w nie grałem na instrumencie nie marzyłem o zakupie luksusowego nie tknąłem nie dołączyłem do czołgania się po nie byłem na nie jeździłem na nie pływałem w pełnym nie odwiedziłem plaży nie rozbiłem nie latałem pierwszą nie przebiegłem maratonuNigdy nie śpiewałem nie widziałem sławnej osoby na ulicyNigdy nie wybrałem się w daleką podróż nie jeździłem na nie zbudowałem z przyjaciółmi domku na nie miałem wakacyjnego nie miałem nie miałem nikogo, kto narysował mój nie bawiłem się na nie jeździłem na nie podarowałem komuś drogiego prezentu w ramach nie uratowałem komuś nie zrobiłem czegoś, z czego nie jestem zrobiłeś coś, co uważałeś za dobry pomysł, ale później zdałeś sobie sprawę, że to było głupie lub nawet podłe? Dowiedz się, z czego Twoi znajomi nie są tak dumni!📖 Sugerowane dla Ciebie: Śmieszne Nigdy przenigdy pytania i stwierdzeniaNigdy nie poszedłem na zakupy po nie zostawiłem pijanej poczty nie grałem w Candy Crush przez cały nie wkładałem gumy pod nie odesłałem posiłku w restauracjiNigdy nie przyjechałem gdzieś późno i wszyscy się na mnie nie byłem czyimś nie ścigała mnie policja za przekroczenie prędkości mojego nie walczyłem w walce nie byłem nienawidzony przez rodziców mojego nie zostałem nie złamałem nie zepsułem czegoś w czyimś nie dzwoniłem do kogoś na nie sprawdzałem skrzynki odbiorczej czyjegoś telefonu nie skracałem randki z fałszywym nie ściągałem nielegalnie muzyki ani nie podsłuchiwałem nie zasnąłem nie przestraszyłem nie kłamałem o swoich urodzinach, żeby dostać coś za nie stworzyłem fałszywego konta w mediach społecznościowych tylko po to, aby sprawdzić czyjś nie czytałem wiadomości tekstowych nie podsłuchiwałem szafki łazienkowej mojego nie oplułem nie rozmawiałam z moim byłym po nie kradłem materiałów biurowych z nie rzuciłem komuś drinka w nie przestałem obserwować przyjaciela w mediach społecznościowychNigdy nie aktualizowałem swojego statusu na Facebooku po nie użyłem fałszywego dowodu nie chodziłem po nie korzystałem z telefonu komórkowego podczas nie udawałem, że lubię wino, żeby wyglądać bardziej nie piłem alkoholu prosto z nie wystawiłem nikogo na randkęNigdy nie podałem fałszywego nie użyłem palców jako szczoteczki do nikogo nie nikogo nie nie jadłem obiadu kogoś nie odebrałem po tym, jak mój pies zrobił nie czytałem e-maili nie żałowałem, że powiedziałem komuś „kocham cię”.Nigdy nie blokowałem nikogo w mediach nie spędziłem całej nocy oglądając filmy na nie użyłem tandetnego nie głosowałem w aby szokujące odkrycia nadchodziły? Nie martw się! Zapraszam do otrzymywania pytań z naszego głównego Nigdy przenigdy artykuł!Możesz także tworzyć pytania na podstawie tego, co wiesz o swoich znajomych. Będą cię kochać lub nienawidzić za to!Nigdy przenigdy onlineTutaj możesz grać w Nigdy przenigdy online:Graj online Gry na imprezę i do picia Gry na imprezę i do piciaNiezależnie od tego, czy jesteś w barze i szukasz gry do picia, czy jesteś w domu i chcesz zagrać w gry towarzyskie. Zapewnimy Ci najlepsze gry na następne przyjęcie!Gry na imprezę i do picia
Challenge. Słowo klucz w każdej szanującej się korporacji. Szef zleca niewykonalne zadanie? Zamiast powiedzieć mu, że jest niewykonalne mówimy, że będzie to duży challenge :) Musisz sam zlecić komuś takie zadanie? Dzwonisz i mówisz, że masz pełen challenge dla tej osoby, taki mały, ale ważny projekt i nikt inny sobie z tym nie poradzi. Brzmi znajomo? :) Moje obecne życie stawia przede mną trochę inne wyzwania (challenge :) niż projekty korporacyjne, co nie oznacza, że są one łatwiejsze. Powiedziałabym, że podróż do Azji to dla mnie - i jak sądzę dla wielu z Was - takie trochę sprawdzenie, gdzie przebiegają granice tego, co jesteście w stanie zaakceptować. Bo Azja różni się i to bardzo od Europy, często różni się na bardzo podstawowym poziomie. Challenge #0 - spróbuj dostać się do środka :) Kiedy decydowałam się na ten wyjazd wiedziałam, że oprócz pięknych widoków będę mogła sprawdzić trochę siebie. I nie mam tu na myśli sprawdzania ile i jak szybko przebiegnę (nie biegam, nudzi mnie to, wolę pograć w siatkówkę lub tenisa i proszę mnie za to nie linczować :), lub też czy dam radę wejść na największy wulkan Indonezji (proste, nie dam rady, braki kondycyjne by mnie położyły mniej więcej w 1/4 trasy). Chodzi raczej o sprawdzenie do jakiego stopnia jestem w stanie się dostosować, zmienić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia i standardy jeżeli oczekiwaną nagrodą są wspaniałe przeżycia czy wspomnienia. Po czterech miesiącach wiem, że mogę daleko tę granicę przesuwać, a moja żądza doświadczania nowych rzeczy jest na wysokim poziomie. Może nie na ekstremalnym - skakanie ze spadochronem to jednak byłoby za dużo, niemniej - na dość wysokim. Z czym zatem przyszło mi, a może i przyjdzie Wam zmierzyć się, jeśli wybierzecie się do Azji? Krótka lista poniżej: 1. Łazienka: prysznic i toaleta Zacznijmy od toalety, bo to prostsze. Często spotykaną wersją jest na tzw. kucaka czy narciarza (chyba nie będzie ujmą dla skoczka wszechczasów jeśli powiem też "na Małysza"). Czyli coś podobnego do dziury w ziemi. Do tego najczęściej występuje spłuczka, ale niepodłączona, zaś koło ubikacji stoi bania z wodą i czerpakiem. Zaczerpujesz wodę i spuszczasz. O papierze toaletowym zapomnij - najlepiej nosić własny. Prędzej znajdzie się wężyk z wodą, mniemam że do podmywania. Nim zatem przyjedzie się w te regiony, warto zrobić sobie suchą zaprawę - jak przed wyjazdem na narty. Raz dziennie przez 10 minut robimy przysiady :) Powinno pomóc. Prysznice też są dość specyficzne - przypominają wersję na jachtach czyli nie mają kabin. Zalejesz wodą całą podłogę? Na pewno zalejesz:) Jak pisałam we wcześniejszym artykule - weź klapki ze sobą. I nie zapomnij wytrzeć nóg jak wychodzisz z łazienki :) 2. Mrówki Są. W dużej ilości, wszędzie i różnych odmianach. Małe, duże, czarne i czerwone. Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, że jest ich tyle. Niektóre gryzą, inne tylko trochę gryzą. Nie da się ich wytępić (choć można kupić dużo dobrych specyfików, które czasowo rozwiązują problem). Można je zatem jedynie polubić, oczywiście do pewnego stopnia. Moja propozycja: polubić, ale tępić i się opędzać. No i nie piszczeć na ich widok. To ich akurat nie rusza. 3. Gekony/jaszczurki Są przecudne i przemiłe. Jest ich mnóstwo, są różnej wielkości. Łażą wszędzie. Są bardzo pożyteczne - jedzą różne robaczki. Mogą przestraszyć dźwiękami, które wydają (jakby ktoś nacisnął gumową kaczkę) albo lekko wkurzyć pozostawioną po sobie kupką (Adam, pozdrawiamy :), ale należy je kochać. Pożerają komary. 4. Pieszy NIGDY nie ma żadnych praw Przejście przez ulicę jest chyba największym wyzwaniem z jakim stykam się codziennie w Azji. Rzeczy, o których trzeba pamiętać jest kilka: - samochody i motocykle jadą bardzo szybko i nie zatrzymują się przed pasami/skrzyżowaniami - nie ma zasad, a nawet jak są, to połowa ludzi ich nie zna (ponoć na indonezyjskim Lomboku tylko co dziesiąty kierowca ma prawo jazdy, istnieje tu nawet nieoficjalny cennik łapówek dla Policji za jazdę bez uprawnień: 25 tys. rupii - ok. 2 USD - dla tubylca i dwa razy tyle dla obcokrajowca; można się targować) - większy ma zawsze pierwszeństwo - jazda pod prąd jest czymś normalnym, trzeba mieć zatem oczy dookoła głowy - przy potencjalnym wypadku ZAWSZE obcokrajowiec jest winien - nie ma prawie żadnych chodników, a jak już są, to i tak zastawione samochodami, motorkami, warungami (ulicznymi jadłodajniami), sklepami, więc jest tak, jakby ich nie było - nocą często jeżdżą bez świateł, trzeba nasłuchiwać czy ktoś jedzie - trąbienie jest powszechne, ale nie jak zwykle w Polsce, żeby powiedzieć "ty **** ***** *****, kto ci dał prawo jazdy, ***** *****". Tutaj trąbi się, żeby powiedzieć "uwaga, nadjeżdżam", "uwaga, wyprzedzam", zwykłe "cześć" albo zaproponować podwózkę Słowem - panuje pełne prawo dżungli. I trzeba po prostu nie dać się zjeść. W końcu kto by się przejmował plebsem, którego nie stać nawet na kupno motocykla... 5. Brak noża do jedzenia Idziesz do knajpki czy restauracji. Zamawiasz stek/piersi z kurczaka/ryż/zupę. Nieważne co zamówiłeś - twoje sztućce to łyżka i widelec. Narzekasz? Wyciągasz własny scyzoryk? Nie, uczysz się traktować łyżkę jak nóż. I tylko tyle. Spróbujcie tylko pokroić twardawy kawał wołowiny z grilla łyżką... 6. Wszystko słodkie Już was uspokajam - tak jest tylko na Filipinach :) Filipiny są przecudnym miejscem, ale umiłowanie mieszkańców tych cudnych wysp do wszystkiego co słodkie jest aż nierealne czasem. Nawet słodkie ziemniaki posypują cukrem. Cukier dodają też do sosów do spaghetti, do chleba i wielu innych dań. W myśl zasady: ma być słodkie albo ma nie być wcale :) W Indonezji z kolei przeginają w drugą stronę. Tradycyjny deser to smażony banan (pisang goreng). Polany sosem czekoladowym i posypany serem (!), a właściwie podróbką żółtego sera. 7. Wszystko z ryżem Ryż jest podstawą żywieniową w tej części Azji, w której się kręcimy. Praktycznie do każdego dania dają obowiązkowo ryż (coś jak kawa i wuzetka, choć nie wiem o czyją złotą patelnię lokalne warungi się biją :) Jeżeli więc do swojego hot-doga (z czerwoną parówką) nie życzycie sobie ryżu, to po pierwsze poinformujcie o tym sprzedawcę, no i przygotujcie się na wielkie zdziwienie z jego strony (jest to prawie obraza kuchni i dumy narodowej). 8. Nowa wersja taksówki - skuterek W Polsce skuterki nie są zbyt powszechne, w Azji jednak stanowią jeden z najczęściej wykorzystywanych sposobów na przemieszczanie się. Można samemu skuter wypożyczyć albo jechać z kimś z tyłu - taki rodzaj taniej taksówki (habal-habal na Filipinach, ojek w Indonezji). Ja na początku byłam przerażona - usiąść za kimś obcym, nie wiem jak jeździ, czegoś się trzeba złapać, a ja nie wiem jak, ale po paru dniach na Filipinach przekonałam się, że to naprawdę wygodne i w miarę bezpieczne. Trzeba się tylko przemóc i zaufać :) A jakie te skuterki są pojemne! Bywa, że zmieści się nawet nawet 6-osobowa rodzina + pies :) A jak trzeba, to i świnka się zmieści, worek ryżu, 10 baniaków wody, jakiś mebel... Zaobserwował ktoś z Was kiedyś jakieś ciekawe osobliwości? 9. Rozkład jazdy? Nie ma W naszym uroczym kraju wszystko jest bardzo poukładane. Nie zgadzacie się ze mną? A jednak. Będąc w Azji docenia się znane z Polski uporządkowane rozkłady jazdy, precyzyjne informacje co, gdzie, kiedy. Tutaj jest inaczej. Oczywiście generalizuję, bo są miejsca, gdzie wszystko jest dokładnie objaśnione (patrz Kuala Lumpur czy Singapur), ale na tzw. prowincji transport publiczny to wielka niewiadoma. Chcesz złapać jeepneya albo bemo? Stań na drodze i wypatruj albo znajdź przystanek początkowy, wsiadaj do pojazdu i czekaj aż ruszy. Kiedy ruszy? No, jak będzie gotów. A kiedy będzie gotów? No, jak będzie gotów, to ruszy - będziesz wiedział, że był gotów. Logika? Oczywiście, że jest logika :) Gdzieś, ale głęboko ukryta. Wspomnę jeszcze, że w Indonezji np. takie bemo może zboczyć ze swojej trasy, ponieważ kierowca ma coś do załatwienia. Wtedy nagle pojawiają się w środku worki z ryżem, deski, może koza... I nagle z transportu osobowego robi się bagażówka. Oczywiście nikt się nie irytuje, nie krzyczy, że gdzieś się spieszy. W końcu tu nikt się nigdzie (i nigdy) nie spieszy... 10. Europejczyk = bankomat Ostatnia, choć najbardziej bolesna nauka. W wielu miejscach jesteśmy traktowani jak bankomaty. Nic, tylko ciągnąć kasę. Samemu zjawisku poświęcimy jeszcze z jeden cały post, bo jest ciekawe - ja je tylko anonsuję. Jeśli masz pochodzenie europejskie - cena, którą ci podają na pewno jest dwu-, trzykrotnie wyższa niż rzeczywista. Targuj się. Zawsze i wszędzie :) Nie daj się zrobić w głupa :) Pomaga znajomość choćby podstawowych zwrotów w lokalnym języku. To są takie najważniejsze wyzwania, z którymi się spotykamy na co dzień. Oczywiście jest ich jeszcze wiele, ale te są najbardziej powszechne i z nimi możecie się zetknąć najczęściej. Nie ukrywam, że pozwalają one na rozwinięcie pewnych cech/zachowań, jeśli styka się z nimi wystarczająco długo. Elastyczność, cierpliwość, dążenie do celu, umiejętność słuchania, umiejętność adaptacji do sytuacji, prowadzenie negocjacji, przesuwanie własnych granic. Brzmi znajomo w kontekście korporacji? Myślę, że po roku w Azji będę mogła sobie dopisać całą listę dodatkowych umiejętności i nie chodzi mi tylko o jazdę na skuterku :) Korporacje, strzeżcie się! Raporty i prezentacje czy strategie nie będą już wyzwaniem po Azji. Z nimi przynajmniej wiem co zrobić :)
nigdy przenigdy challenge pytania